Fenerbahçe
GórnikGórnik Zabrze po raz pierwszy w historii zagra w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, a od razu trafił na piekielnie trudnego rywala – 19-krotnego mistrza Turcji, Fenerbahçe Stambuł. Gospodarze wydali tego lata ponad 80 milionów euro na transfery, ale nie zdążyli zgłosić nowych nabytków do rozgrywek. Czy przy tak osłabionej kadrze uda im się dobrze rozpocząć rywalizację?
Turecki klub najwyraźniej rozczarował się zagranicznymi szkoleniowcami (w trakcie poprzedniego sezonu zwolniono José Mourinho i Domenico Tedesco), dlatego postanowił wrócić do sprawdzonej postaci – Ismaila Kartala. To już jego trzecia przygoda z zespołem w roli pierwszego trenera. Pod jego wodzą „żółte kanarki” rozegrały trzy sparingi na zgrupowaniu w Austrii – wszystkie wygrały. Co ważne, pewnie rozprawiły się z innym polskim zespołem – Pogonią Szczecin (4:0). Ten klub ustępuje Górnikowi klasą, ale w minionym sezonie obie drużyny podzieliły się punktami w bezpośrednich starciach. Dla Turków to z pewnością dodatkowy powód do optymizmu.
W lipcu Fenerbahçe dokonało trzech głośnych transferów: pozyskało Natana Aké, Vedata Muriqiego i Masona Greenwooda, ale na razie nie udało się ich zgłosić do Ligi Mistrzów. Nie powinno to jednak stanowić problemu – w ataku gotowi są Kerem Aktürkoğlu (6 goli + 1 asysta w 9 meczach poprzedniej Ligi Europy) oraz Talisca, który w zeszłym sezonie zdobył 27 bramek we wszystkich rozgrywkach. W środku obrony zobaczymy sprawdzony duet Milana Škriniara i Jaydena Oosterwolde. W strefie defensywnej pomocy zabraknie N’Golo Kanté i Sofyana Amrabata – obaj odpoczywają po mundialu. Straty nie są jednak krytyczne, bo w kadrze są İsmail Yüksek i Matteo Guendouzi, którzy i tak są faworytami do miejsca w podstawowym składzie. Zespół będzie grał pierwszym numerem, dlatego ta techniczna para pomocników, nastawiona na kreowanie, wydaje się bardziej odpowiednia.
Michał Gašparík triumfalnie zakończył swój pierwszy rok w Górniku – drugie miejsce w lidze i Puchar Polski. Nikt nie osiągnął takich sukcesów z klubem od 25 lat. Sezon w Polsce startuje wcześniej niż w Turcji, więc zespół ma już za sobą jeden oficjalny mecz: w Superpucharze przegrał z mistrzem kraju Lechem Poznań (1:3), choć gra nie wskazywała na taką przewagę rywala – 1,35 xG (oczekiwane gole) wobec 1,93. Wśród sparingów na uwagę zasługują trzy ostatnie, w których Górnik był uważany za słabszego: Polacy potrafili pokonać solidny FC Nordsjælland (2:0) i Red Bull Salzburg (1:2), a w bardziej wyrównanym starciu z WSG Tirol zremisowali (0:0). Jedno to pokazać się w sparingu, a drugie – na wyjeździe w Lidze Mistrzów przeciwko o wiele bardziej doświadczonemu i utalentowanemu rywalowi. Zawodników i sztab szkoleniowy czeka najtrudniejszy sprawdzian w karierze.
W tym oknie transferowym „górnicy” sprzedali dwóch z trzech podstawowych środkowych pomocników – Patrika Hellebranda i Łukasza Ambrosa, którzy brali udział w 12 z 50 goli drużyny w poprzednim sezonie ligowym. W Superpucharze złamania ręki doznał trzeci gracz w tej formacji – Jarosław Kubicki. Zaraz potem kadrę zasilił Maksymilian Dziuba, mający spore doświadczenie z 2. Bundesligi (84 mecze). Wcześniej pozyskano Kacpra Urbańskiego – ma na koncie ponad 40 występów w Serie A, 2 punkty (1 gol + 1 asysta) dla Legii w Lidze Konferencji w poprzedniej edycji oraz asystę w niedawnym starciu z Lechem. To całkiem godne zastępstwa. W ataku zespół wzmocnił się Erikem Prekopem – napastnik rzadko wychodził w podstawowym składzie czeskiej Slavii, ale wcześniej strzelał w eliminacjach Ligi Europy i grał w fazie ligowej Ligi Mistrzów – nikt w klubie nie może się tym pochwalić.
Manfredas Lukjančukas (Litwa). W poprzednim sezonie ligi litewskiej był wyjątkowo pobłażliwy, pokazując średnio 3,56 żółtych kartek. Natomiast w eliminacjach europejskich pucharów Litwin prezentuje znacznie surowszy styl – w 11 meczach pokazywał średnio 5,27 upomnień na spotkanie. Próg fauli utrzymywał dość wysoko, notując średnio 23,8 przewinień na mecz. Sędzia nie dzieli meczów na drobne fragmenty, ale za brutalność i nadmierną ekspresję będzie karał surowo.
Główny typ: Gospodarze są zdecydowanymi faworytami, nawet jeśli na razie nie mogą rzucić do boju swoich gwiazdorskich nabytków. Być może to nawet lepiej, bo wyjdą w maksymalnie zgranym składzie. Brak tak znaczących nazwisk jak Kanté i Amrabat też niewiele zmienia w układzie sił – Fenerbahçe ma niesamowitą głębię składu. Nie wspominając o międzynarodowym doświadczeniu: Turcy w zeszłym sezonie dotarli do 1/8 Ligi Europy, a także wygrali dwa z trzech poprzednich domowych meczów w eliminacjach Ligi Mistrzów. Ostatnio „żółte kanarki” rozgromiły u siebie Feyenoord (5:2) i zremisowały z Benficą (0:0) – o wiele groźniejszymi i bardziej utytułowanymi rywalami niż obecny. Górnik ostatni raz grał w eliminacjach europejskich pucharów w sezonie 2018/19, gdzie dwukrotnie uległ AS Trenčín (1:4, 0:1), a to była Liga Europy. W głównym turnieju klubowym Polacy zagrają po raz pierwszy i od razu w ekstremalnie trudnych warunkach. U siebie może i by powalczyli, ale w Stambule Turcy z pewnością zrobią wszystko, by zapewnić sobie komfortową zaliczkę przed rewanżem. Proponujemy postawić na zwycięstwo Fenerbahçe z handicapem (-2,5) po kursie 2,15.
Typ na gole: Warto jednak odnotować, że Fenerbahçe nie zamykało własnej bramki na klucz w 10 z 14 poprzednich meczów w europejskich pucharach. Co więcej, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, straciło po osiem bramek. Podopieczni Gašparíka strzelali w sparingach Nordsjællandowi i Salzburgowi oraz w Superpucharze Lechowi, więc przynajmniej raz są w stanie pokonać bramkarza gospodarzy. Obie drużyny strzelą gola – tak można obstawić po kursie 2,22.
Jestem pewien, że w tym meczu Turcy rozgromią Polaków. Różnica klas jest zbyt wyraźna, by Polacy mogli nawiązać równą walkę. Spodziewam się zdecydowanego zwycięstwa Turków bez większych problemów.
Jestem przekonany, że Fenerbahçe zagra dziś znakomicie. To bardzo agresywna i silna drużyna, która ma realne szanse na zwycięstwo. Moja prognoza opiera się na ich doskonałej formie i determinacji.
Jestem przekonany, że Fenerbahçe odniesie zdecydowane zwycięstwo, pokonując rywala różnicą co najmniej dwóch bramek. Drużyna prezentuje świetną formę ofensywną, a gra u siebie dodatkowo zwiększa ich przewagę. Przeciwnik ma słabą defensywę, co wykorzystamy od pierwszych minut. Stawiam na wysokie prowadzenie i utrzymanie presji przez całe spotkanie.
Często w takich meczach pada mniej bramek, dlatego moja prognoza to total poniżej. Uważam, że defensywy będą dominować, a skuteczność w ataku nie stanie na wysokim poziomie. Statystyki potwierdzają, że w podobnych starciach rutynowo obserwujemy niską liczbę goli.
Postawię na zwycięstwo Fenerbahçe i łączną liczbę bramek gospodarzy powyżej 2,5. Fenerbahçe gra u siebie i ma zdecydowanie silniejszy skład, co powinno przełożyć się na ofensywną grę od pierwszych minut. Gospodarze są w stanie szybko zdobyć przewagę, a ich atak regularnie znajduje sposób na pokonanie bramkarza rywali. Gürnik może mieć trudności z utrzymaniem czystego konta, zwłaszcza na wyjeździe przeciwko tak wymagającemu przeciwnikowi. Wierzę, że Fenerbahçe wygra wysoko, a liczba goli zdobytych przez nich przekroczy 2,5.
Jestem przekonany, że Fenerbahçe od pierwszych minut zdominuje boisko i narzuci swoje tempo gry. Wierzę, że zespół wyjście na mecz z ogromną energią, co przełoży się na szybkie zdobycie bramki i widowiskową grę w pierwszej połowie. To będzie klucz do sukcesu w tym spotkaniu.
Spodziewam się, że to spotkanie dostarczy nam wielu emocji i będzie stało na wysokim poziomie. Obie drużyny mają potencjał, by stworzyć ofensywne widowisko, dlatego jestem przekonany, że zobaczymy zarówno piękne akcje, jak i bramki. Uważam, że warto postawić na grę łączną i wynik powyżej 2,5 gola.
Uważam, że Fenerbahçe zaprezentuje u siebie wysoką formę, co przełoży się na pewne zwycięstwo różnicą dwóch bramek. Drużyna gospodarzy ma wyraźną przewagę na własnym stadionie, co wielokrotnie potwierdzała w poprzednich meczach.
Postawię na dokładny wynik 3:1. Ten rezultat prezentuje się bardzo obiecująco, a kurs 11.00 czyni go wartościowym wyborem. Uważam, że to trafna prognoza, która ma solidne podstawy.
W tym pojedynku stawiam na to, że w pierwszej połowie padnie więcej niż jeden gol. Spodziewam się ofensywnego futbolu od samego początku, co powinno przełożyć się na szybkie bramki.
Uważam, że w tym spotkaniu najlepszym wyborem jest właśnie handicap. Analiza układu sił i przewidywanego przebiegu meczu wskazuje, że faworyt może nie wygrać różnicą kilku bramek, co czyni grę na handicap atrakcyjną opcją. To solidne i logiczne zagranie, które daje realną szansę na sukces.
Stawiam na to, że obie drużyny zdobędą bramkę. Uważam, że obie ekipy mają wystarczająco silne ataki i słabe defensywy, aby przełożyło się to na gole z obu stron. To solidny typ, który opieram na analizie formy ofensywnej i podatności defensywnej zespołów.
UwaŻam, że Turcy są mocni w ofensywie, ale ich defensywa zawsze była i pozostanie słabym punktem. To właśnie ten aspekt skłania mnie do obstawiania przeciwko nim w tym meczu – problemy w obronie są zbyt poważne, by mogli je zniwelować samą skutecznością w ataku.
Przewiduję, że mecz będzie bardzo otwarty i obfitujący w bramki. Kluczowe statystyki ofensywne obu drużyn oraz ich agresywny styl gry w ostatnich spotkaniach wskazują, że defensywy nie będą w stanie utrzymać czystego konta. Spodziewam się wymiany ciosów i co najmniej kilku trafień z obu stron.
Uważam, że w tym meczu padnie mało bramek. Obie drużyny prezentują defensywny styl gry i mają problemy ze skutecznością w ataku, co przy niskim tempie spotkania powinno przełożyć się na wynik poniżej 2,5 gola.
Mecz będzie bardzo wynikowy. Przewiduję, że padnie wiele bramek, ponieważ obie drużyny stawiają na ofensywny futbol i nie będą oszczędzać sił w ataku.
Spodziewam się, że już od pierwszych minut meczu zobaczymy dwa gole. Fenerbahçe ma obowiązek pokazać swoją siłę i udowodnić, że jest w dobrej formie. Ich ofensywny styl gry oraz presja, jaka na nich ciąży, sprawiają, że szybkie zdobycie bramek jest jak najbardziej realne.
Jestem pewien, że Chazajew zdobędzie co najmniej 3-4 gole. Jego forma i skuteczność są niepodważalne, a umiejętności w pełni zasługują na grę w Lidze Mistrzów. Uważam, że awans do tych rozgrywek jest naturalnym krokiem w jego karierze.
To polskie nieporozumienie czeka oczywiście spektakularna porażka. Brakuje im profesjonalizmu, a ich przygotowanie do tego wydarzenia jest żenujące. Nie widzę żadnych szans na sukces – zostaną rozgromieni.