Newcastle
LiverpoolAutor: Tadeusz Olszewski — Ekspert piłkarski specjalizujący się w młodzieżowych i regionalnych rozgrywkach
Początek sezonu 2024/25 w angielskiej ekstraklasie od razu serwuje hitowe starcie. Zarówno Newcastle United, jak i Liverpool przystępują do rozgrywek po letniej przebudowie – obie ekipy zmieniły trenerów i przeszły znaczącą rewolucję kadrową. Kto lepiej poradzi sobie w tej nowej rzeczywistości?
Po rozczarowującym 12. miejscu w poprzednim sezonie władze „Srok” postanowiły radykalnie zmienić kurs. Miejsce Eddie’ego Howe’a zajął młody niemiecki szkoleniowiec Matthias Jaissle, ale start jego ery na St. James’ Park budzi poważne obawy. Letnie sparingi tylko pogłębiły sceptycyzm: w siedmiu meczach towarzyskich podopieczni Jaissle’a odnieśli zaledwie dwa zwycięstwa – z Darlington (3:0) i Valencią (2:1). Poza tym seria rozczarowań: bezbarwne remisy z Gateshead (1:1) i Strasbourg (1:1) oraz trzy bolesne porażki – z Bristol City (1:4), Evertonem (1:3) i Bayerem Leverkusen (1:2). Linia obrony notorycznie pękała w szwach, co przed startem Premier League pozostawia mnóstwo znaków zapytania.
Równie niepokojąco wygląda polityka transferowa klubu. Newcastle zarobiło krocie na sprzedaży kluczowych graczy – łącznie około 244 milionów funtów – ale straciło kilku systemotwórczych zawodników, nie znajdując dla nich wartościowych następców. Z zespołu odeszli: rozgrywający Bruno Guimarães, gwiazdor środka pola Sandro Tonali, dynamiczny skrzydłowy Anthony Gordon oraz doświadczony defensor Kieran Trippier. W zamian działacze „Srok” sprowadzili grupę utalentowanej młodzieży, stawiając na rozwój w dłuższej perspektywie, a także wymienili bramkarza – starzejącego się Pope’a zastąpił Gorniczek. Mimo to gwałtowny odpływ sprawdzonych bojowników i niezałatane newralgiczne pozycje pozostawiają ekipę w skrajnie trudnym położeniu.
Po piątym miejscu w ubiegłym sezonie Liverpool wkroczył w nowy rozdział. Arne Slot opuścił klub, a stery przejął Andoni Iraola, którego wertykalny, energochłonny futbol ma na nowo rozpalić drużynę z Merseyside. Letnie przygotowania były udane pod względem wyników, ale pozostawiły mieszane uczucia. Z jednej strony „The Reds” przekonująco ograli Sunderland (4:2), pokonali Wrexham (1:0) i włoskie Como (2:0). Z drugiej – zaliczyli nieprzyjemne wpadki z Leeds (2:4) i Monaco (2:3), w obu przypadkach tracąc prowadzenie 2:0. To uwidacznia problemy z koncentracją i ciągłe poszukiwanie równowagi w defensywie, choć trzeba brać poprawkę na masową rotację, jaką sztab przeprowadzał podczas sparingów.
Na rynku transferowym Liverpool zachowuje selektywność. Klub zdecydowanie patrzy w przyszłość, uwalniając jako wolnych agentów Mohameda Salaha, Ibrahima Konaté i Andrew Robertsona. Aby zrekompensować stratę wieloletnich liderów i odświeżyć skład, sternicy klubu sięgnęli po perspektywiczną młodzież, pozyskując utalentowanego obrońcę Jérémie’a Jacqueta oraz skrzydłowego Víctora Muñoza. Największym zaskoczeniem okazała się jednak niespodziewana wypożyczenie Ronalda Araújo z Barcelony, mająca dodać tak potrzebnej stabilności tyłom.
Newcastle (4-2-3-1): Gorniczek – Dedić, Tschaou, Botman, Hall – Bamba, Ramsey – Elanga, Osula, Barnes – Wissa
Poza grą: Joelinton, Livramento (kontuzje), Burn, Miley (wątpliwi)
Trener: Matthias Jaissle
Liverpool (4-2-3-1): Alisson – Frimpong, Jacquet, van Dijk, Kerkez – Szoboszlai, Gravenberch – Ngumoha, Wirtz, Gakpo – Isak
Poza grą: Bradley, Ekitié, Gomez, Leoni (wszyscy kontuzjowani), Bajčetić (wątpliwy)
Trener: Andoni Iraola
Attwell to najsurowszy arbiter minionego sezonu Premier League. Średnio notował 21,72 fauli i 4,68 żółtych kartek na mecz. Nie stroni też od ekstremalnych decyzji: w 25 spotkaniach ligowych podyktował 8 rzutów karnych i wyrzucił z boiska 3 zawodników.
Główny typ: zwycięstwo Liverpoolu (kurs 1.95)
Newcastle po fatalnym sezonie nie tylko się nie wzmocnił, ale wyraźnie osłabł. Masowa wyprzedaż liderów i ostry zwrot w stronę budowania na przyszłość nieuchronnie opóźnią adaptację zespołu do wymogów Premier League. Liverpool, mimo punktowej wymiany pokoleń i zmiany szkoleniowca, zachował silny kręgosłup kadry i raczej nie obniży poziomu na starcie rozgrywek. Najmocniejszym argumentem na korzyść gości pozostaje jednak druzgocąca przewaga w bezpośrednich starciach: w ostatnich 20 meczach „Sroki” wygrały tylko raz, podczas gdy ekipa z Merseyside triumfowała 14 razy! Gospodarzy nie ratuje też własny stadion – w dziewięciu poprzednich wizytach na St. James’ Park „The Reds” odnieśli sześć zwycięstw. Stawiamy na wygraną Liverpoolu po kursie 1.95.
Typ na liczbę goli:
W okresie przygotowawczym obie drużyny wykazały wyraźną tendencję ofensywną, odsłaniając jednocześnie słabości defensywy. Newcastle regularnie popełnia błędy z tyłu, tracąc gole w sześciu z siedmiu sparingów. Z kolei wertykalny futbol Liverpoolu pod wodzą Iraoli niezmiennie prowadzi do strzeleckich wymian: 4:2 z Sunderlandem, 2:4 z Leeds i 2:3 z Monaco. Statystyki także sprzyjają goleadowi: w 4 z 6 ostatnich bezpośrednich pojedynków padały co najmniej 4 bramki, a sami goście zdobywali minimum dwa trafienia w 8 z 10 wzajemnych spotkań. Znakomicie prezentuje się zakład na indywidualną liczbę goli Liverpoolu powyżej 1,5 po kursie 1.62. Miłośnicy ryzyka mogą rozważyć łączną liczbę goli powyżej 3,5 za 2.27.
Typ redakcji ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest konkretną rekomendacją do obstawiania. Każdy użytkownik powinien wykonać własną analizę przed podjęciem decyzji o zakładzie.
Newcastle4-2-3-1
Liverpool4-2-3-1Nie spodziewam się, by to spotkanie przypominało nudne widowisko, jakie zafundowała nam ostatnio Manchester City. Newcastle i Liverpool potrafią grać w otwarty futbol, a presja wyniku w Premier League sprzyja bramkom. Dlatego stawiam na to, że w drugiej połowie padną co najmniej trzy gole – kurs 2.98 jest w mojej ocenie zdecydowanie wart uwagi.
W Liverpoolu odszedł kluczowy kreator gry, a Newcastle u siebie to zupełnie inna para kaloszy. Sroki są niezwykle agresywne w pressingu na własnym stadionie, co często kończy się wywalczeniem rzutów rożnych. Wierzę, że to oni wygrają ten pojedynek statystyczny.
Newcastle podejmuje Liverpool i wierzę, że przed własną publicznością postawią się faworyzowanemu rywalowi. U siebie są w stanie zdobyć co najmniej dwie bramki, dlatego stawiam na ofensywną postawę gospodarzy.
W meczu Newcastle z Liverpoolem typuję zwycięstwo gości. Liverpool prezentuje się zdecydowanie lepiej w meczach sparingowych, co daje im przewagę przed inauguracją sezonu Premier League. Ich forma i skuteczność w przedsezonowych spotkaniach robią wrażenie i skłaniają mnie do postawienia na ich triumf. Kurs 1.97 za wygraną Liverpoolu wydaje się być atrakcyjną propozycją.
W tym meczu stawiam na zwycięstwo Liverpoolu. Przyjście Iraoli powinno dać drużynie nowy impuls, a Newcastle jest w słabej formie. Goście są zdecydowanie lepszym wyborem.
Uważam, że w dzisiejszym meczu Newcastle z Liverpoolem nie zobaczymy wielu żółtych kartek. Oba zespoły znają swoją siłę i raczej nie będą musiały uciekać się do ostrych fauli, by przechylić szalę zwycięstwa. Spodziewam się, że sędzia nie będzie musiał często sięgać do kieszeni, a mecz upłynie w dość spokojnej atmosferze. Dlatego wybrałem zakład poniżej 3,5 żółtych kartek – kurs 2,12 uważam za warty rozważenia, bo statystycznie takie starcia często kończą się małą liczbą napomnień.
Zdecydowanie spodziewam się, że Newcastle będzie bardziej aktywną drużyną w kwestii wykonywania rzutów rożnych w porównaniu do Liverpoolu. To właśnie gospodarze powinni częściej naciskać na rywala i stwarzać sytuacje, które będą prowadzić do stałych fragmentów gry z narożnika boiska. Dlatego wybór zwycięstwa Newcastle w tym elemencie statystycznym uważam za w pełni uzasadniony.
Mecz Newcastle z Liverpoolem to starcie, w którym emocji i fizycznej walki na pewno nie zabraknie. Spodziewam się, że sędzia będzie miał ręce pełne roboty, a zawodnicy obu drużyn nie będą oszczędzać się w starciach. Dlatego stawiam na liczbę żółtych kartek powyżej 4 – ten zakład ma dla mnie solidne podstawy.
Newcastle z Isakiem w szczytowej formie to ekipa potrafiąca napsuć krwi niejednemu rywalowi. Mimo to, w tym starciu Premier League stawiam na wygraną Liverpoolu. Przyjezdni dysponują orężem, który powinien przeważyć szalę na ich korzyść.
Kurs 1.95 za zwycięstwo gości uważam za w pełni zasadny. Liverpool ma argumenty, by wywieźć z St. James’ Park komplet punktów, nawet jeśli gospodarze pokażą się z dobrej strony.
Uhonorowanie Kevina Keegana nada meczowi Newcastle z Liverpoolem niezwykle sentymentalny charakter. Kibice oraz oba kluby przygotowały specjalne oprawy, co sprawi, że atmosfera będzie wyjątkowo emocjonalna – Keegan wiele znaczy dla obu stron. W samym spotkaniu spodziewam się wyrównanej walki, która zakończy się podziałem punktów. Typuję remis po kursie 4.05.
W meczu Newcastle z Liverpoolem typuję zwycięstwo gości. Liverpool prezentuje się zdecydowanie lepiej w meczach sparingowych, co daje im przewagę przed inauguracją sezonu Premier League. Ich forma i skuteczność w przedsezonowych spotkaniach robią wrażenie i skłaniają mnie do postawienia na ich triumf. Kurs 1.97 za wygraną Liverpoolu wydaje się być atrakcyjną propozycją.
W tym meczu stawiam na zwycięstwo Liverpoolu. Przyjście Iraoli powinno dać drużynie nowy impuls, a Newcastle jest w słabej formie. Goście są zdecydowanie lepszym wyborem.
Newcastle z Isakiem w szczytowej formie to ekipa potrafiąca napsuć krwi niejednemu rywalowi. Mimo to, w tym starciu Premier League stawiam na wygraną Liverpoolu. Przyjezdni dysponują orężem, który powinien przeważyć szalę na ich korzyść.
Kurs 1.95 za zwycięstwo gości uważam za w pełni zasadny. Liverpool ma argumenty, by wywieźć z St. James’ Park komplet punktów, nawet jeśli gospodarze pokażą się z dobrej strony.
Uhonorowanie Kevina Keegana nada meczowi Newcastle z Liverpoolem niezwykle sentymentalny charakter. Kibice oraz oba kluby przygotowały specjalne oprawy, co sprawi, że atmosfera będzie wyjątkowo emocjonalna – Keegan wiele znaczy dla obu stron. W samym spotkaniu spodziewam się wyrównanej walki, która zakończy się podziałem punktów. Typuję remis po kursie 4.05.
Nie spodziewam się, by to spotkanie przypominało nudne widowisko, jakie zafundowała nam ostatnio Manchester City. Newcastle i Liverpool potrafią grać w otwarty futbol, a presja wyniku w Premier League sprzyja bramkom. Dlatego stawiam na to, że w drugiej połowie padną co najmniej trzy gole – kurs 2.98 jest w mojej ocenie zdecydowanie wart uwagi.
Newcastle podejmuje Liverpool i wierzę, że przed własną publicznością postawią się faworyzowanemu rywalowi. U siebie są w stanie zdobyć co najmniej dwie bramki, dlatego stawiam na ofensywną postawę gospodarzy.
Uważam, że w dzisiejszym meczu Newcastle z Liverpoolem nie zobaczymy wielu żółtych kartek. Oba zespoły znają swoją siłę i raczej nie będą musiały uciekać się do ostrych fauli, by przechylić szalę zwycięstwa. Spodziewam się, że sędzia nie będzie musiał często sięgać do kieszeni, a mecz upłynie w dość spokojnej atmosferze. Dlatego wybrałem zakład poniżej 3,5 żółtych kartek – kurs 2,12 uważam za warty rozważenia, bo statystycznie takie starcia często kończą się małą liczbą napomnień.
Mecz Newcastle z Liverpoolem to starcie, w którym emocji i fizycznej walki na pewno nie zabraknie. Spodziewam się, że sędzia będzie miał ręce pełne roboty, a zawodnicy obu drużyn nie będą oszczędzać się w starciach. Dlatego stawiam na liczbę żółtych kartek powyżej 4 – ten zakład ma dla mnie solidne podstawy.
Mecz odbędzie się 23 sierpnia 2026 roku o godzinie 17:30 na St. James' Park w Newcastle.
Kluczowy typ to rzuty rożne powyżej 10,5 z kursem 1,77.
Redakcja stawia na zwycięstwo Liverpoolu z kursem 1,95, argumentując to dominacją w ostatnich bezpośrednich meczach – Liverpool wygrał 14 z 20 ostatnich spotkań.
Newcastle ma kontuzjowanych Joelintona i Livramento, a wątpliwy jest występ Burna i Miley'a.
Tak, Liverpool nie może skorzystać z kontuzjowanych Bradleya, Ekitiego, Gomeza i Leoniego, a wątpliwy jest Bajčetić.
Newcastle w sparingach odniósł tylko dwa zwycięstwa w siedmiu meczach, a obrona notorycznie przepuszczała gole. Liverpool radził sobie lepiej, ale tracił prowadzenie w meczach z Leeds i Monaco, co pokazuje problemy z koncentracją.