Stuttgart
EvertonAutor: Dawid Sikora — Ekspert piłkarski od Série B, Úrvalsdeild i I ligi
Drugie spotkanie Evertonu podczas zgrupowania w Niemczech. Pojedynek z HSV zakończył się zwycięstwem „Irisków” (2:1), ale teraz ich rywalem będzie uczestnik Ligi Mistrzów – VfB Stuttgart, który tego lata strzela mnóstwo goli i nikomu nie przegrał.
Drużyna kontynuuje pracę pod wodzą Sebastiana Hoeneßa, z którym po zakończeniu minionego sezonu wywalczyła przepustkę do Ligi Mistrzów. To już drugi raz w ciągu czterech lat. „Szwaby” rozegrały w okresie przygotowawczym cztery sparingi, ale poważny opór napotkały dopiero w poprzednim starciu z Paris FC (2:2). Wszystko zmierzało ku kolejnej wygranej, ale niewykorzystany rzut karny przy stanie 2:0 odwrócił losy meczu. Wcześniej zespół trzykrotnie zdominował lokalne amatorskie kluby, zdobywając łącznie 20 bramek.
Władzom klubu na razie udaje się utrzymać wszystkich kluczowych zawodników. Warto odnotować, że Angelo Stiller, Bilal El Khannouss, Ermedin Demirović, Deniz Undav i Jeremi Arévalo dopiero wrócili z urlopu po mundialu i po raz pierwszy mogą znaleźć się w kadrze meczowej – wszyscy wzmocnią i tak już skuteczną ofensywę Stuttgartu. Jamie Leweling również znajdował się na tej liście, ale skrzydłowy opuści to spotkanie z powodu choroby. Dennis Seimen – nowy „numer jeden” zespołu po zakończeniu wypożyczenia Alexandra Nübela – odniósł dość poważną kontuzję, dlatego obecnie intensywnie ogrywany jest Frederik Bredlow. W lazarecie jest też nowy nabytek Leo Sauer, ale w ataku i bez niego nie brakuje silnych piłkarzy.
David Moyes również w okresie przygotowawczym dobierał sobie słabszych przeciwników, ale lista jest i tak całkiem solidna: przed wyprawą do Niemiec padli ofiarą szkocki Dundee (4:0), Bolton (0:0) i Stoke City (0:1). Co ciekawe, sztab szkoleniowy „Irisków” praktycznie nie korzystał z młodzieżowców i od razu ogrywał wszystkich najsilniejszych. Wyjątkiem jest pozycja bramkarza, ponieważ Jordan Pickford wciąż nie pojawił się na treningach po mundialu. Za to z urlopu wrócił Iliman Ndiaye – podstawowy prawy skrzydłowy może dostać minuty w nadchodzącym meczu, ale raczej pojawi się z ławki.
Latem zespół opuścił Idrissa Gueye – kluczowy pomocnik defensywny, który spędził w klubie łącznie siedem sezonów. Jednak w jego wieku (36 lat) trudno już utrzymać poziom w Premier League. Środek pomocy został wzmocniony przez Haydena Hackneya (5 goli + 7 asyst w poprzednim sezonie Championship) i Christiana Nørgaarda (były lider Brentfordu i rezerwowy Arsenalu): pierwszy wystąpił w dwóch poprzednich sparingach, a o transferze drugiego poinformowano dopiero kilka dni temu. Duńczyk na razie nie przyleciał do Niemiec.
Stuttgart (4-2-3-1): Bredlow – Vagnoman, Al-Dakhil, Chabot, Hendriks – Prömel, Stiller – Bounani, Undav, Führich – Demirović
Nie zagrają: Seimen, Aissignon, Sauer, Diehl (wszyscy – kontuzje), Leweling (choroba)
Trener: Sebastian Hoeneß
Everton (4-2-3-1): Travers – Patterson, Branthwaite, Keane, Aznu – Armstrong, Hackney – Dibbling, Alcaraz, George – Beto
Nie zagrają: Jordan Pickford (pod znakiem zapytania)
Trener: David Moyes
Główny typ: Ważnym argumentem na korzyść Niemców jest czynnik własnego boiska. Mecz odbędzie się nie na treningowym polu, jak to było z Paris FC, a na MHP-Arena. Skuteczniej od „Szwabów” u siebie w poprzednim sezonie Bundesligi (12 zwycięstw, 3 remisy i 2 porażki) radziły sobie tylko Borussia Dortmund i Bayern. Everton pokonał poprzedniego rywala na tych zgrupowaniach, ale Hamburg to jednak zespół niższej klasy, a decydującego gola Anglicy zdobyli dopiero w samej końcówce. Wcześniej nie zdołali wygrać ze skromnym Stoke i Boltonem. Ponadto, w porównaniu z poprzednimi sparingami, skład gospodarzy mogą wzmocnić aż czterej piłkarze z podstawowej jedenastki (nie licząc Arévalo). Proponujemy postawić na zwycięstwo Stuttgartu po kursie 2.34.
Prognoza na liczbę goli: Podopieczni Hoeneßa zachowywali czyste konto tylko w dwóch pierwszych sparingach okresu przygotowawczego. Pod nieobecność Seimena drużyna straciła bramki nie tylko z Paris FC, ale też z Offenbachem (8:1) – zespołem z czwartej ligi niemieckiej. Gospodarze są w stanie sami „przebić górę”, ale rywal na pewno nie pozostanie bierny i strzeli przynajmniej jednego gola. „Iriski” latem nie miały większych problemów w ataku z nikim poza przedstawicielami Championship. Wychodząc z tego założenia, bezpiecznie wygląda zakład na total over (3) z kursem 1.85.
Typ redakcji ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest konkretną rekomendacją do obstawiania. Każdy użytkownik powinien wykonać własną analizę przed podjęciem decyzji o zakładzie.
Stuttgart4-2-3-1
Everton4-2-3-1Oczywiście, przeanalizujmy to. Wchodzimy w mecz, w którym Niemcy są zdecydowanym faworytem, ale czy na pewno możemy mówić o pewniaku? Patrząc na ich ostatnie występy, widać solidność, ale brakuje mi tego błysku, tej dominacji, która gwarantowałaby łatwe zwycięstwo. Rywal z pewnością nie przyjedzie się bronić, a będzie chciał postawić trudne warunki, szczególnie w destrukcji.
Dlatego w tym spotkaniu skłaniam się ku opcji, która łączy w sobie potencjał Niemców z realiami boiskowymi. Postawię na Niemcy i mniej niż 3.5 gola w meczu. Ryzyko jest tutaj rozłożone – gospodarze powinni wygrać, ale nie spodziewam się pogromu. Raczej kontrolowanego, ekonomicznego zwycięstwa, gdzie obrona rywala nie pozwoli na festiwal bramek. To jest mój typ na to spotkanie.
Niemcy to drużyna, która na własnym stadionie potrafi zdziałać cuda. Wsparcie kibiców i znajomość boiska to atuty, które w tym spotkaniu mogą przesądzić o wyniku. Ich siła ofensywna i doświadczenie w kluczowych momentach sprawiają, że trudno wyobrazić sobie ich porażkę. Kalendarz również sprzyja – mieli więcej czasu na regenerację. Stawiam na ich zwycięstwo.
Stuttgart kontra Everton to starcie, w którym gospodarze mają przewagę jakości i atmosfery. Niemiecka Bundesliga od lat stoi na wyższym poziomie niż średniaki Premier League, a Everton od dłuższego czasu jest właśnie takim średniakiem. Na MHP Arena Stuttgart rzadko oddaje punkty bez walki. Dlatego stawiam na pewne zwycięstwo Stuttgartu.
Kurs na Stuttgarta w tym meczu jest wyraźnie zawyżony. Rywal ma problemy z defensywą, a goście są w dobrej dyspozycji ofensywnej. To sytuacja, w której bukmacher nie docenia formy Stuttgartu, a ja chętnie to wykorzystuję.
Mecz ten zapowiada się na otwartą wymianę ciosów. Oba zespoły w bezpośrednich starciach regularnie przekraczają barierę dwóch goli, a dzisiejsze zestawienia kadrowe dodatkowo sprzyjają ofensywie. Historia i klasa tych drużyn przemawiają za tym, że zobaczymy co najmniej trzy trafienia. Kurs oferuje solidną wartość dla takiego scenariusza.
Przeciwnicy Stuttgartu w sparingach byli znacznie słabsi od Evertonu, więc nie przeceniam ich średniej skuteczności. The Toffees mieli trudne mecze kontrolne, ale dziś nie przegrają. Końcowy wynik: 1:1 lub 1:2.
Oczywiście, przeanalizujmy to. Wchodzimy w mecz, w którym Niemcy są zdecydowanym faworytem, ale czy na pewno możemy mówić o pewniaku? Patrząc na ich ostatnie występy, widać solidność, ale brakuje mi tego błysku, tej dominacji, która gwarantowałaby łatwe zwycięstwo. Rywal z pewnością nie przyjedzie się bronić, a będzie chciał postawić trudne warunki, szczególnie w destrukcji.
Dlatego w tym spotkaniu skłaniam się ku opcji, która łączy w sobie potencjał Niemców z realiami boiskowymi. Postawię na Niemcy i mniej niż 3.5 gola w meczu. Ryzyko jest tutaj rozłożone – gospodarze powinni wygrać, ale nie spodziewam się pogromu. Raczej kontrolowanego, ekonomicznego zwycięstwa, gdzie obrona rywala nie pozwoli na festiwal bramek. To jest mój typ na to spotkanie.
Niemcy to drużyna, która na własnym stadionie potrafi zdziałać cuda. Wsparcie kibiców i znajomość boiska to atuty, które w tym spotkaniu mogą przesądzić o wyniku. Ich siła ofensywna i doświadczenie w kluczowych momentach sprawiają, że trudno wyobrazić sobie ich porażkę. Kalendarz również sprzyja – mieli więcej czasu na regenerację. Stawiam na ich zwycięstwo.
Stuttgart kontra Everton to starcie, w którym gospodarze mają przewagę jakości i atmosfery. Niemiecka Bundesliga od lat stoi na wyższym poziomie niż średniaki Premier League, a Everton od dłuższego czasu jest właśnie takim średniakiem. Na MHP Arena Stuttgart rzadko oddaje punkty bez walki. Dlatego stawiam na pewne zwycięstwo Stuttgartu.
Kurs na Stuttgarta w tym meczu jest wyraźnie zawyżony. Rywal ma problemy z defensywą, a goście są w dobrej dyspozycji ofensywnej. To sytuacja, w której bukmacher nie docenia formy Stuttgartu, a ja chętnie to wykorzystuję.
Przeciwnicy Stuttgartu w sparingach byli znacznie słabsi od Evertonu, więc nie przeceniam ich średniej skuteczności. The Toffees mieli trudne mecze kontrolne, ale dziś nie przegrają. Końcowy wynik: 1:1 lub 1:2.
Mecz ten zapowiada się na otwartą wymianę ciosów. Oba zespoły w bezpośrednich starciach regularnie przekraczają barierę dwóch goli, a dzisiejsze zestawienia kadrowe dodatkowo sprzyjają ofensywie. Historia i klasa tych drużyn przemawiają za tym, że zobaczymy co najmniej trzy trafienia. Kurs oferuje solidną wartość dla takiego scenariusza.
Mecz odbędzie się 8 sierpnia 2026 roku o godzinie 17:00 na MHP-Arena w Stuttgarcie.
Faworytem jest Stuttgart, a na jego zwycięstwo oferowany jest kurs 2.34. Gospodarze są w świetnej formie i grają u siebie.
W Stuttgarcie nie zagrają Seimen, Aissignon, Sauer, Diehl (kontuzje) oraz Leweling (choroba). W Evertonie pod znakiem zapytania stoi występ Pickforda, a Nørgaard jeszcze nie dołączył do zespołu.
Stuttgart jest niepokonany latem, strzelając mnóstwo goli (m.in. 20 bramek w trzech meczach z amatorami). Everton wygrał tylko z HSV (2:1), a wcześniej zremisował z Boltonem i przegrał ze Stoke.
Głównym typem jest zwycięstwo Stuttgartu (kurs 2.34). Dodatkowo analitycy polecają zakład na over 3 gole (kurs 1.85), bo obie drużyny potrafią strzelać, ale też tracą bramki.
Tak, do kadry mogą wrócić Stiller, El Khannouss, Demirović, Undav i Arévalo, którzy byli na urlopie po mundialu. To znacząco wzmocni ofensywę gospodarzy.