Ipswich Town
LiverpoolAutor: Tadeusz Olszewski — Ekspert piłkarski specjalizujący się w młodzieżowych i regionalnych rozgrywkach
Na starcie sezonu obie drużyny borykają się z podobnymi problemami, choć każda na swój sposób. Ipswich Town po powrocie do elity z trudem nadąża za zabójczym tempem Premier League, regularnie popełniając kosztowne błędy w defensywie. Liverpool z kolei wciąż oswaja się z wymaganiami Andoni Iraoli i szuka pierwszego zwycięstwa w lidze. Czy The Reds zdobędą komplet punktów, czy może bezczelny beniaminek wykorzysta potknięcia faworyta?
Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej nie przychodzi Ipswich łatwo. Pogrom z Manchesterem United (2:5) boleśnie unaocznił przepaść jakościową – podopieczni Gary’ego O'Neala nie poradzili sobie z Bruno Fernandesem, który skompletował hat-tricka i dorzucił asystę. Niemniej w jednym aspekcie „traktorzystom” nie można odmówić – chodzi o fizyczność i charakter. Niezwykły fakt: we wszystkich trzech oficjalnych meczach sezonu Ipswich zdobywało bramki w doliczonym czasie gry. Szczególne znaczenie miało trafienie Jacka Clarke'a przeciwko Sunderlandowi (2:1) w 1. kolejce, które dało drużynie zwycięstwo.
Okno transferowe Ipswich robi wrażenie pod względem skali i ambicji. Klub gruntownie przebudował kadrę pod kątem wymogów elity, nie szczędząc środków na gotowych graczy. W ataku wylądowało trzech szybkich legionistów – paragwajski kreator Julio Enciso, doświadczony Japończyk Daizen Maeda i ghański skrzydłowy Abdul Fatawu. Radykalnie rozwiązano też kwestię bramki, sprowadzając dwumetrowego golkipera Kjella Scherpena. W celu wzmocnienia problematycznej strefy defensywnego pomocnika pozyskano doświadczonego Sašę Lukicia i typowego niszczyciela Florentino Luísa. Głębia składu „traktorzystów” wyszła na zupełnie nowy poziom, ale zespół nadal potrzebuje czasu na zgranie.
Start sezonu pod wodzą Andoni Iraoli jest dla Liverpoolu nerwowy – dwa remisy 2:2 z Newcastle i Nottingham Forest. Główny kłopot tkwi w fazach przejściowych. Wysoka linia defensywy regularnie szwankuje przy stratach piłki, pozostawiając rywalom wielkie przestrzenie do ostrych kontrataków. Nie nadążając za szybkimi wypadami, obrońcy muszą faulować i zbierać żółte kartki – wymownym przykładem były aż trzy upomnienia dla linii defensywnej na St. James' Park. W ofensywie Liverpool sumiennie kreuje sytuacje strzeleckie, ale takie wyrwy z tyłu gwarantują nerwową grę przeciwko każdemu rywalowi.
Tym razem „czerwoni” nie byli kreatorami trendów transferowych, ale i tak doszło do jednego głośnego ruchu – sternicy z Merseyside nie szczędzili pieniędzy i wpłacili do PSG pokaźną sumę za Bradleya Barcolę (transakcja opiewała na 125 mln euro). Francuski skrzydłowy ma dodać szybkości skrzydłom, a towarzystwo będzie mu dotrzymywał młody hiszpański nabytek Victor Muñoz. Aby wzmocnić problematyczną linię obrony, klub wypożyczył z Barcelony Ronalda Araujo i pozyskał utalentowanego Jérémy'ego Jacquet, jednocześnie rozładowując weterańską kadrę – gwiazdy minionych lat, jak Mo Salah, Ibrahima Konaté i Andy Robertson, opuściły klub po wygaśnięciu kontraktów.
Ipswich Town (4-2-3-1): Scherpen – O'Shea, Diop, Greaves, Davis – Nunes, Lukić – Fatawu, Enciso, Maeda – Emersonn
Nie zagrają: Taylor, Philogene, Matusiwa (kontuzje), Florentino Luís (pod znakiem zapytania)
Trener: Gary O'Neil
Liverpool (4-2-3-1): Alisson – Frimpong, Jacquet, Van Dijk, Kerkez – Szoboszlai, Gravenberch – Muñoz, Wirtz, Gakpo – Isak
Nie zagrają: Bradley, Ekitike, Gomez, Leoni, Chiesa (wszyscy kontuzjowani)
Trener: Andoni Iraola
W minionym sezonie England znalazł się w gronie najbardziej restrykcyjnych arbitrów Premier League – średnio 4,39 żółtych kartek przy 22,04 faulu na mecz. Rzadko sięgał jednak po surowe sankcje, pokazując zaledwie 3 czerwone kartki i dyktując 3 rzuty karne w 23 spotkaniach. Nowe rozgrywki zaczął znacznie bardziej pobłażliwie – w meczu Hull City z Manchesterem United odnotował 19 naruszeń przepisów i tylko 3 upomnienia.
Główny typ: zwycięstwo Liverpoolu z handicapem (-1,5) po kursie 2.25
Niezadowalający start sezonu nie pozostawia Liverpoolowi pola na pomyłkę. Obecna sytuacja w tabeli i kolosalna różnica w jakości zmuszają gości do przejęcia inicjatywy od pierwszych minut i rozmontowania defensywy przeciwnika. Zadanie ułatwi niespodziewanie otwarty futbol w wykonaniu Ipswich – w poprzedniej kolejce „traktorzyści” zrezygnowali z typowej ostrożności i pozwolili Manchesterowi United oddać 33 strzały na swoją bramkę. Pogrom unaocznił potencjalnie poważną słabość gospodarzy – problemy z kryciem indywidualnym liderów rywali, co doskonale pokazał benefis Bruno Fernandesa. Skoro zestaw gwiazd w ofensywnej linii Liverpoolu wygląda jeszcze groźniej niż w przypadku United, Ipswich ryzykuje, że zmierzy się z podobnymi kłopotami. Dodatkowym argumentem są bezpośrednie pojedynki – podczas poprzedniego pobytu rywala w elicie The Reds rozprawili się z nim z klasą, wygrywając u siebie (4:1) i na wyjeździe (2:0). Triumf „czerwonych” za 1.58 to bardzo pewny wybór, a odważniejsi mogą sięgnąć po handicap Liverpoolu (-1,5) po kursie 2.25.
Prognoza na ilość bramek: Liverpool pozostaje wierny swojemu ulubionemu ofensywnemu stylowi, ale na razie zupełnie nie radzi sobie z kryzysem pod własną bramką – po dwa gole od przebudowującego się Newcastle (2:2) i tradycyjnie pragmatycznego Nottingham Forest (2:2). Ipswich z kolei wdarło się do elity bez cienia strachu, rozruszając nawet ostrożny Sunderland (2:1) i urządzając szaloną strzelaninę z Manchesterem United (2:5). Uwagę zwraca metryka oczekiwanych goli xG: 2,06 dla Ipswich wobec 4,78 dla „czerwonych diabłów”. Nasz typ: suma bramek powyżej (3,5) po kursie 1.92.
Typ redakcji ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest konkretną rekomendacją do obstawiania. Każdy użytkownik powinien wykonać własną analizę przed podjęciem decyzji o zakładzie.
Ipswich Town4-2-3-1
Liverpool4-2-3-1Liverpool nie może pozwolić sobie na stratę punktów w tym meczu. Po inauguracyjnej kolejce rozpoczyna się już prawdziwa walka o pozycję w tabeli, a ekipa z Anfield jest zdecydowanym faworytem w starciu z Ipswich. Goście powinni bez większych problemów sięgnąć po komplet oczek.
W meczu Ipswich Town z Liverpoolem w Premier League pierwsza połowa powinna przynieść około dwóch goli. To wystarczy, by zagrać over 2.
Mecz Ipswich Town z Liverpoolem to dla mnie typ na konkretną liczbę bramek. Stawiam na powyżej 3,5 gola, bo spodziewam się, że obie ekipy postawią na ofensywę od pierwszych minut.
Liverpool ma ogromny potencjał w ataku, a defensywa Ipswich w starciu z taką siłą ognia może mieć spore problemy. Co więcej, gospodarze na własnym stadionie nie będą się tylko bronić, więc dostępna przestrzeń w polu karnym powinna zapewnić widowisko z kilkoma trafieniami.
Mecz Ipswich z Liverpoolem to spotkanie, w którym spodziewam się sporej liczby fauli i żółtych kartek. Obie ekipy grają ostro, a sędzia nie będzie miał łatwego zadania. Typuję, że łącznie uzbiera się co najmniej 4 żółte kartki – kurs 1.70 jest moim zdaniem w pełni grywalny.
W dzisiejszym meczu Liverpool pewnie pokona Ipswich Town. Spodziewam się otwartej gry i dużej liczby bramek, dlatego wybieram handicap (-1) na gości.
Mecz Ipswich z Liverpoolem to dla gospodarzy okazja, by pokazać siłę ofensywną przed własną publicznością. Gra u siebie i nastawienie na atak sprzyjają zdobywaniu bramek, dlatego spodziewam się, że Ipswich strzeli co najmniej dwa gole. Kurs 2,98 na ten wariant jest wart rozważenia.
W meczu Ipswich Town z Liverpoolem to goście powinni zgarnąć komplet punktów. W związku z tym stawiam na zwycięstwo Liverpoolu po kursie 1.51.
Liverpool to mój typ na to spotkanie, mimo że początek sezonu nie jest idealny. Dwa remisy 2:2 z Newcastle i Nottingham Forest oznaczają, że motywacja na pierwsze zwycięstwo jest maksymalna.
Ipswich po wygranej na starcie dostał srogie 2:5 od Manchesteru United. Gospodarze potrafią strzelić gola, ale Liverpool ma słabości w defensywie, co może dać emocje. Bradley Barcola jest już dostępny i wzmacnia atak, choć raczej wejdzie z ławki.
Przewiduję wynik 1:3. Dodatkowe opcje: Liverpool (0) – ostrożniej, P2 – mój wybór, Liverpool ITB 1.5, a P2 + TB 2.5 to ryzykowniejsza opcja.
Mecz Ipswich z Liverpoolem zapowiada się niezwykle interesująco. Gospodarze pod wodzą Gary'ego O'Neila pokazali już, że potrafią zaskoczyć nawet czołowe zespoły – ich występ na Old Trafford był tego dowodem. U siebie Ipswich wygrał z Sunderlandem i Leicesterem, co potwierdza ich siłę na Portman Road.
Liverpool przyjeżdża z mocnym składem: Florian Wirtz, Cody Gakpo, Victor Muñoz, Alexander Isak, ale spodziewam się, że mecz będzie trudny dla gości. Dlatego wybieram podwójną szansę X2 – obstawiam, że Liverpool nie przegra, ale rywale postawią im trudne warunki.
Liverpool po dwóch kolejkach wciąż nie ma na koncie pełnowartościowego zwycięstwa, co przy takiej ofensywnej sile – Wirtz, Gakpo, Isak, Ekitike – wygląda co najmniej dziwnie. Do tego doszedł głośny transfer Barcoli za 150 milionów euro, a zespół i tak gra bardziej zachowawczo, niż można by oczekiwać. Widać, że wielki klub jest w lekkim kryzysie organizacyjnym, a Iraola nie wydaje się trenerem, który to poukłada. Sezon pokaże, jak to wszystko zadziała w Premier League i Lidze Mistrzów.
Ipswich wrócił do elity, ale według analityków raczej się w niej nie utrzyma – pogrom z Manchesterem United to tylko potwierdza. Na plus trzeba zaliczyć transfery Enciso i Fatawu, które dają jakąś nadzieję na walkę, przynajmniej na początku sezonu. Mimo wszystko ten mecz powinien być jednostronny – Liverpool w końcu musi przełamać passę i zainkasować pierwsze trzy punkty. Kurs 1.53 na wygraną gości wygląda w tej sytuacji na w pełni sensowną wartość.
Sezon Premier League rozkręca się na dobre, a w ramach 3. kolejki na Portman Road dojdzie do starcia Ipswich Town z Liverpoolem. Gospodarze przeszli latem prawdziwą rewolucję - nowy szkoleniowiec, 43-letni Harry O’Neill, oraz rekordowe wydatki na transfery przekraczające 220 milionów euro całkowicie zmieniły oblicze zespołu. Do klubu trafiło aż 14 nowych twarzy, w tym gracze doskonale znający angielską elitę, co miało od razu przełożyć się na wyniki. Liverpool również nie próżnował, a nowy menedżer, Andoni Iraola, wydał podobne, a nawet wyższe kwoty na kompletną przebudowę składu, tracąc przy tym za darmo między innymi Mohameda Salaha.
Dotychczasowe mecze obu drużyn w tym sezonie wskazują na to, że defensywa nie jest ich mocną stroną. Ipswich rozpoczęło sezon od dwóch zwyciestw u siebie, ale potem wysoko przegrało na wyjeździe z Manchesterem United. Liverpool z kolei zanotował dwa remisy 2:2, w każdym spotkaniu tracąc bramkę jako pierwszy i goniąc wynik w drugiej połowie. Zarówno jedna, jak i druga ekipa nie zdołała zachować czystego konta, co w konfrontacji dwóch ofensywnie usposobionych drużyn powinno zaowocować dużą liczbą goli. Jestem przekonany, że w tym meczu padną cztery lub pięć bramek.
Liverpool nie może pozwolić sobie na stratę punktów w tym meczu. Po inauguracyjnej kolejce rozpoczyna się już prawdziwa walka o pozycję w tabeli, a ekipa z Anfield jest zdecydowanym faworytem w starciu z Ipswich. Goście powinni bez większych problemów sięgnąć po komplet oczek.
W meczu Ipswich Town z Liverpoolem to goście powinni zgarnąć komplet punktów. W związku z tym stawiam na zwycięstwo Liverpoolu po kursie 1.51.
Liverpool to mój typ na to spotkanie, mimo że początek sezonu nie jest idealny. Dwa remisy 2:2 z Newcastle i Nottingham Forest oznaczają, że motywacja na pierwsze zwycięstwo jest maksymalna.
Ipswich po wygranej na starcie dostał srogie 2:5 od Manchesteru United. Gospodarze potrafią strzelić gola, ale Liverpool ma słabości w defensywie, co może dać emocje. Bradley Barcola jest już dostępny i wzmacnia atak, choć raczej wejdzie z ławki.
Przewiduję wynik 1:3. Dodatkowe opcje: Liverpool (0) – ostrożniej, P2 – mój wybór, Liverpool ITB 1.5, a P2 + TB 2.5 to ryzykowniejsza opcja.
Liverpool po dwóch kolejkach wciąż nie ma na koncie pełnowartościowego zwycięstwa, co przy takiej ofensywnej sile – Wirtz, Gakpo, Isak, Ekitike – wygląda co najmniej dziwnie. Do tego doszedł głośny transfer Barcoli za 150 milionów euro, a zespół i tak gra bardziej zachowawczo, niż można by oczekiwać. Widać, że wielki klub jest w lekkim kryzysie organizacyjnym, a Iraola nie wydaje się trenerem, który to poukłada. Sezon pokaże, jak to wszystko zadziała w Premier League i Lidze Mistrzów.
Ipswich wrócił do elity, ale według analityków raczej się w niej nie utrzyma – pogrom z Manchesterem United to tylko potwierdza. Na plus trzeba zaliczyć transfery Enciso i Fatawu, które dają jakąś nadzieję na walkę, przynajmniej na początku sezonu. Mimo wszystko ten mecz powinien być jednostronny – Liverpool w końcu musi przełamać passę i zainkasować pierwsze trzy punkty. Kurs 1.53 na wygraną gości wygląda w tej sytuacji na w pełni sensowną wartość.
Mecz Ipswich z Liverpoolem zapowiada się niezwykle interesująco. Gospodarze pod wodzą Gary'ego O'Neila pokazali już, że potrafią zaskoczyć nawet czołowe zespoły – ich występ na Old Trafford był tego dowodem. U siebie Ipswich wygrał z Sunderlandem i Leicesterem, co potwierdza ich siłę na Portman Road.
Liverpool przyjeżdża z mocnym składem: Florian Wirtz, Cody Gakpo, Victor Muñoz, Alexander Isak, ale spodziewam się, że mecz będzie trudny dla gości. Dlatego wybieram podwójną szansę X2 – obstawiam, że Liverpool nie przegra, ale rywale postawią im trudne warunki.
W meczu Ipswich Town z Liverpoolem w Premier League pierwsza połowa powinna przynieść około dwóch goli. To wystarczy, by zagrać over 2.
Mecz Ipswich Town z Liverpoolem to dla mnie typ na konkretną liczbę bramek. Stawiam na powyżej 3,5 gola, bo spodziewam się, że obie ekipy postawią na ofensywę od pierwszych minut.
Liverpool ma ogromny potencjał w ataku, a defensywa Ipswich w starciu z taką siłą ognia może mieć spore problemy. Co więcej, gospodarze na własnym stadionie nie będą się tylko bronić, więc dostępna przestrzeń w polu karnym powinna zapewnić widowisko z kilkoma trafieniami.
Mecz Ipswich z Liverpoolem to dla gospodarzy okazja, by pokazać siłę ofensywną przed własną publicznością. Gra u siebie i nastawienie na atak sprzyjają zdobywaniu bramek, dlatego spodziewam się, że Ipswich strzeli co najmniej dwa gole. Kurs 2,98 na ten wariant jest wart rozważenia.
W dzisiejszym meczu Liverpool pewnie pokona Ipswich Town. Spodziewam się otwartej gry i dużej liczby bramek, dlatego wybieram handicap (-1) na gości.
Mecz Ipswich z Liverpoolem to spotkanie, w którym spodziewam się sporej liczby fauli i żółtych kartek. Obie ekipy grają ostro, a sędzia nie będzie miał łatwego zadania. Typuję, że łącznie uzbiera się co najmniej 4 żółte kartki – kurs 1.70 jest moim zdaniem w pełni grywalny.
Mecz odbędzie się 4 września 2026 roku o godzinie 21:00 w Premier League. Dokładne miejsce (stadion) nie zostało podane w źródle, ale gospodarzem jest Ipswich Town.
Faworytem jest Liverpool. Redakcja typuje zwycięstwo Liverpoolu z handicapem (-1,5) po kursie 2,25, a samo zwycięstwo The Reds po kursie 1,58.
Ipswich po powrocie do elity ma trudności – przegrało z Manchesterem United 2:5, choć we wszystkich oficjalnych meczach sezonu zdobywało bramki w doliczonym czasie. Zespół gra odważnie, ale defensywa popełnia kosztowne błędy.
W Ipswich poza grą są Taylor, Philogene i Matusiwa, a Florentino Luís jest pod znakiem zapytania. W Liverpoolu kontuzjowani są Bradley, Ekitike, Gomez, Leoni oraz Chiesa.
Redakcja typuje sumę bramek powyżej 3,5 po kursie 1,92. Argumentują to otwartą grą obu drużyn i problemami Liverpoolu w defensywie (stracone po 2 gole w dwóch poprzednich meczach).
Przewidywany skład Ipswich (4-2-3-1): Scherpen – O'Shea, Diop, Greaves, Davis – Nunes, Lukić – Fatawu, Enciso, Maeda – Emersonn. Dla Liverpoolu (4-2-3-1): Alisson – Frimpong, Jacquet, Van Dijk, Kerkez – Szoboszlai, Gravenberch – Muñoz, Wirtz, Gakpo – Isak. Źródło podaje te zestawienia.