Lewski Sofia
Craiova„Lewski” i „Universitatea” otwierają dwumecz w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. W tym sezonie gospodarze na własnym stadionie prezentują się imponująco – wygrali 9 z 10 oficjalnych spotkań. Kto lepiej przygotował się do tej bitwy: Bułgarzy, którzy już nabrali meczowego rytmu, czy Rumuni, podchodzący do starcia w roli „czarnego konia”?
„Lewski” wszedł w sezon z pewnością siebie. To nie dziwi – w czterech sparingach odniósł trzy zwycięstwa i zanotował remis, strzelając przy tym 16 goli. Rywale nie byli najwyższej klasy, ale drużyna Julio Velázqueza zebrała niezbędne doświadczenie. W pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów ekipa poradziła sobie z bośniackim „Boracem”: remis 1:1 na wyjeździe (stracili gola, ale szybko odpowiedzieli) i miażdżące 4:0 u siebie. Na wyjeździe Bułgarzy kontrolowali piłkę przez 63% czasu, oddali 16 strzałów, ale tylko 2 celne. Za to u siebie obraz był wyraźniejszy: 61% posiadania, 14 uderzeń, wszystkie cztery gole w drugiej połowie, gdy rywal opadł z sił. Ten schemat „drugiej połowy” powtórzył się w dopiero co rozpoczętej lidze bułgarskiej: w meczu z „Dunavem Ruse” (2:1) zespół przyspieszył po przerwie – 75% posiadania i 18 strzałów w drugiej odsłonie. Sztab szkoleniowy rotuje składem, rozkładając obciążenia, ale charakterystyczny styl jest już widoczny: „Lewski” dusi rywala po 60. minucie. Kondycyjnie gospodarze stoją na wysokim poziomie – są gotowi na ważne mecze.
Sytuacja kadrowa jest stabilna. Spośród nowych twarzy błysnął Brazylijczyk Reynaldo – zaliczył dublet w LM i od razu zapewnił sobie miejsce w podstawie. Do środka pola sprowadzono Portugalczyka Serginho, który ma wypełnić lukę po odejściu Ohene (20 meczów) z defensywnej pomocy. Kręgosłup drużyny został zachowany, skład jest skompletowany. Jedyny minus to kontuzja weterana Kirilova (32 mecze, 7 punktów w systemie gol+asysta w poprzednim sezonie). Jego doświadczenie w pierwszym meczu z Rumunami by się przydało, ale głębia ławki pozwala nie bić na alarm.
„Universitatea” pod wodzą Portugalczyka Felipe Coelho wchodzi w sezon bez rozgrzewki. W pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów Rumuni chłodno rozprawili się z białoruskim „ML Witebsk”: wyjazdowe zwycięstwo 4:1 (58% posiadania, 11 strzałów, trzy gole już w pierwszej połowie) i kontrolowana wygrana u siebie 1:0 z golem w końcówce. Styl Coelho jest czytelny od razu: zespół nie goni za posiadaniem, działa pragmatycznie i rzeczowo. Ale to nie wszystko. „Universitatea” zgarnęła Superpuchar Rumunii z „Clujem” (1:1 w regulaminie, 5:3 po karnych), a w pierwszej kolejce Superligi rozbiła UTA 4:0 – wszystkie gole padły w drugiej połowie. Ten sam schemat: 57% posiadania i wynik bez zbędnego zamieszania.
Kampania transferowa jest punktowa. Lewą flankę wzmocniono Tavaresem do podstawowego składu, a do obrony sprowadzono Webstera jako zmiennika (kapitan Bancu w wieku 33 lat potrzebuje zmiennika). Bramkę zamknięto sprowadzeniem Savu Răzvana z „Udinese” – od razu został pierwszym numerem. Wśród liderów nie ma strat. Osobno wyróżnijmy napastnika Al-Hamlawiego: dublet i asysta w LM pokazują, że na starcie sezonu jest w świetnej formie.
W obecnym sezonie poprowadził 10 meczów w krajowej lidze: średnia żółtych kartek – 3,1, minimum czerwonych i rzutów karnych – po 1. Próg fauli jest umiarkowany – 23,2 przewinień na mecz. W pucharach statystyki są podobne: 2 żółte kartki przy 18 faulach w kwalifikacjach LM i 5 żółtych przy 25 faulach w Lidze Konferencji. Sędzia nie sypie kartkami, pozwala grać i trzyma kontrolę nad meczem bez zbędnych gwizdków.
Główna prognoza: w rozegranych w tym sezonie meczach rysuje się jedna prawidłowość – „Lewski” dusi rywala w drugiej połowie. „Universitatea” jest pragmatyczna, ale jej wyjazdowa strategia przeciwko „ML Witebsk” opierała się na szybkich atakach, a nie na obronie pozycyjnej. U siebie „Lewski” nie pozwoli Rumunom wygodnie wyprowadzać kontr – posiadanie piłki powyżej 60% w każdym meczu świadczy o grze pierwszego numeru i kontroli. Dodajmy faktor Reynaldo – Brazylijczyk płonie po dublet w LM, a bramkarz gości Savu nie był jeszcze sprawdziany pod presją wyjazdowego meczu w Europie. Wybieramy zakład: zwycięstwo „Lewskiego” po kursie 2.15.
Obie ekipy na starcie sezonu strzelają praktycznie bez wpadek. „Lewski” tracił bramki w dwóch z trzech ostatnich spotkań, „Universitatea” zdobywała gole we wszystkich czterech. Snajper Rumunów Al-Hamlawi jest w gazie: dublet i asysta w LM. Do tego sędzia Lideback pozwala grać i nie rozdaje kartek na lewo – mniej gwizdków, więcej dynamiki. Gospodarze naciskają i tracą, goście pragmatycznie karzą na wyjeździe. Bierzemy obie strzelą – tak po kursie 1.94.
Uważam, że Lewski Sofia nie przegra w domowym meczu z Krajową. Sofia ma solidną pozycję u siebie, a Krajowa nie imponuje formą na wyjazdach. Dlatego jestem przekonany, że przynajmniej remis jest dla gospodarzy jak najbardziej osiągalny.
Jestem przekonany, że ten mecz będzie bardzo otwarty i obfitujący w gole. Obie drużyny grają ofensywnie i rzadko kończą spotkania z czystym kontem, co przy ich stylu gry daje duże szanse na szybkie bramki z obu stron. Dlatego obstawiam, że padną co najmniej trzy gole.
Jestem autorem prognoz. Uważam, że Polacy są bezdyskusyjnymi faworytami w starciu z Rumunami. To pewny zakład, który opieram na przewadze polskiej drużyny.
Uważam, że w tym meczu nie padnie wiele bramek. Spodziewam się defensywnego podejścia obu drużyn i małej liczby sytuacji strzeleckich.
Uważam, że w tym wyrównanym starciu najlepszym wyborem jest niski wynik. Obie drużyny prezentują solidną defensywę i ostrożne podejście, co ogranicza szanse na wymianę ciosów. Dlatego stawiam na małą liczbę bramek – to najbardziej racjonalne rozwiązanie w tych okolicznościach.
Stawiam na zwycięstwo Lewskiego Sofia w tym meczu. Gospodarze prezentują znacznie wyższą formę w ostatnich spotkaniach, a ich gra w defensywie jest solidna. Dodatkowo, rywale mają problemy kadrowe, co przechyli szalę zwycięstwa na korzyść Lewskiego.