Monako
GetafeAutor: Dawid Sikora — Ekspert piłkarski od Série B, Úrvalsdeild i I ligi
Mecze towarzyskie w trakcie przygotowań do sezonu często serwują starcia klubów o całkowicie odmiennej filozofii gry. Nadchodzące spotkanie idealnie wpisuje się w tę kategorię. Monaco pod wodzą Felipe Luísa stawia na otwarty, dominujący futbol, podczas gdy Getafe Bordalása, jak zawsze, opiera się na pragmatyzmie i solidności. Czyje zasady okażą się skuteczniejsze?
Monako na finiszu sezonu 2025/26 wywalczyło awans do Ligi Konferencji. Aby sprostać wyzwaniom na arenie europejskiej, klub zatrudnił nowego szkoleniowca – Felipe Luísa, który stawia na nowoczesny futbol z agresywnym pressingiem i wysoką linią obrony. Ufa młodzieży i nie waha się wystawiać w podstawowym składzie nawet 16-17-letnich graczy. To właśnie młode talenty Felipe rozwija w sparingach. Latem Monaco poradziło sobie z skromnym Saint-Priest (5:2), uległo silnemu Sportingowi (0:2) i zremisowało z Cercle Brugge (2:2) w meczu rozegranym w formacie czterech tercji po 30 minut.
W starciu z Belgami średnia wieku graczy z pola wyniosła 22,9 roku. W tej młodzieży znaleźli się również niedawni nabywcy. Latem klub opuściło dwóch lewych obrońców: Caio Henrique i Kassoum Ouattara. Na ich miejsce sprowadzono 23-letniego Portugalczyka Nazinho, który wystąpił we wszystkich sparingach. Na boisku pojawili się także 18-letni Aymen Assab z młodzieżówki PSG oraz wypożyczony z Manchesteru City Mathis Detourbe. Ogólnie rzecz biorąc, w okresie przygotowawczym Monaco zachowało trzon składu. Z przymrużeniem oka za znaczącą stratę można uznać jedynie odejście defensywnego pomocnika Aladji Bamba (18 meczów w sezonie 2025/26).
Trener nie spieszy się z wykorzystywaniem liderów. Z czołowych piłkarzy na boisku pojawiają się tylko obrońcy Eric Dier i Thilo Kehrer oraz Aleksandr Gołowin, który ma już na koncie dwa gole. Ansu Fati trenuje z grupą, ale nie bierze udziału w meczach, a Paul Pogba pojawił się tylko w drugiej połowie spotkania z Saint-Priest. Na urlopie wciąż przebywa kapitan Denis Zakaria, natomiast podstawowy napastnik Folarin Balogun rozpoczął już treningi. W nadchodzącym meczu nie należy spodziewać się również 25-milionowego nabytku z Nantes, Mattisa Ablina (8+7 w 34 meczach w sezonie 2025/26), który dopiero dotarł do zespołu.
Getafe dysponuje bardzo skromnymi zasobami, ale to nie przeszkodziło drużynie zająć siódmego miejsca w poprzednim sezonie La Liga i po raz pierwszy od sezonu 2019/20 zakwalifikować się do europejskich pucharów. Do Ligi Konferencji zespół poprowadzi José Bordalás, co oznacza, że kolektyw będzie kontynuował grę w stylu „harambol”. Pod wodzą 62-letniego szkoleniowca „niebiescy” działają wyłącznie pragmatycznie, twardo i zdyscyplinowanie. Ten charakterystyczny styl znalazł odzwierciedlenie również w sparingach. Getafe zachowało czyste konto w meczach z Reading (1:0) i Valladolidem (0:0) oraz poradziło sobie z Tenerife (2:1).
Wysoka porażka przyszła tylko z Atlético (1:4). Z jednej strony, powodem tej lokalnej wpadki było odejście liderów defensywy. Latem skład Getafe opuścili kluczowy środkowy obrońca Domingos Duarte (35 meczów w sezonie 2025/26) oraz boczni obrońcy Juan Iglesias (38 spotkań) i Diego Rico (30 meczów). Klub sprzedał również pomocników Luisa Millę (1+10 w 38 meczach) i Mauro Arambarri (6+2 w 37 spotkaniach), którzy zapewniali stabilność w środku pola. Z drugiej strony, w sparingach Bordalás daje szansę gry niedawnym graczom rezerw. Przykładowo, w meczu z madrytczykami na boisku pojawiło się aż pięciu piłkarzy, którzy albo nie mają żadnego doświadczenia w seniorskiej piłce, albo mają ich na koncie nie więcej niż pięć.
W ten sposób trener rotuje składem w każdym sparingu. W nadchodzącym spotkaniu należy spodziewać się powrotu Zaidy Romero, którego wykupiono z Brugii. To właśnie Romero załatał dziurę w defensywie i zapewnił stabilność w pierwszych trzech sparingach. Od pierwszych minut może również pojawić się Martín Satriano, który stał się pełnoprawnym zawodnikiem Getafe. Po sfinalizowaniu transferu Urugwajczyk strzelił dwa gole w trzech meczach. Poza tym wszyscy najlepsi są do dyspozycji, a szpital jest pusty.
Monaco (4-2-3-1): Gradački – Vanderson, Dier, Kehrer, Nazinho – Coulibaly, Cabral – Idumbo, Gołowin, Detourbe – Biereth
Nie zagrają: Minamino, Salisu (kontuzje), Zakaria (odpoczynek)
Trener: Felipe Luís
Getafe (4-4-2): Ferrer – Femenía, Romero, Boscelli, García – San Cristóbal, Martín, Terratts, Davinci – Uche, Satriano
Nie zagrają: –
Trener: José Bordalás
(W oryginalnym tekście nie podano informacji o sędzi).
Główna prognoza: Po ekstremalnie rezerwowym składzie na mecz z Atlético, najprawdopodobniej trener Getafe da grać bardziej doświadczonym piłkarzom. Na przykład Zaidy Romero w środku obrony czy Mario Martínowi w strefie defensywnego pomocnika, którzy zapewniają równowagę i solidność. W składzie zbliżonym do optymalnego Hiszpanie wciąż dobrze się bronią – tylko jeden stracony gol w pierwszych trzech sparingach to potwierdza.
Gracze Monaco dopiero przyzwyczajają się do pracy z Felipe Luísem i jego futbolu, przez co popełniają kosztowne błędy nawet przeciwko skromnemu Saint-Priest. Skład Monako w letnich sparingach w połowie tworzy młodzież, która jest daleka od idealnego wykonywania założeń. Między innymi z tego powodu w każdym sparingu tego lata Francuzi tracą co najmniej dwa gole. Hiszpański klub może w takich warunkach narzucić walkę, dlatego bierzemy zakład, że Getafe nie przegra po kursie 1.95.
Prognoza na gole: W czterech sparingach tego lata Getafe tylko raz opuściło boisko bez gola, ale zdołało trafić do siatki Atlético, mając na boisku mnóstwo niedoświadczonej młodzieży. Z pojawieniem się piłkarzy z podstawy można spodziewać się bardziej przemyślanej gry w ataku, zwłaszcza gdy Monaco tak dużo dopuszcza do swoich bramek. Sami Monakijczycy tego lata zdobywali średnio 1,91 gola na 90 minut, więc bierzemy „obie strzelą” – tak po kursie 1.83.
Typ redakcji ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest konkretną rekomendacją do obstawiania. Każdy użytkownik powinien wykonać własną analizę przed podjęciem decyzji o zakładzie.
Monako4-2-3-1
Getafe4-4-2Mecz z Getafe to przede wszystkim defensywny monolit. W okresie przygotowawczym stracili tylko jednego gola w czterech spotkaniach, a ich styl gry nie zachęca do seryjnego przebijania ich linii obrony. Dlatego obstawiam, że nie dadzą sobie strzelić bramki.
Monegascy to czysta loteria. Raz strzelanina z Niceą, raz totalna wpadka, raz remis z czterema golami. O balansie ani widu, ani słychu. Tenerife gra skutecznie, strzela regularnie i nic nie wskazuje, żeby miało zwolnić. W takim zestawieniu nie kombinuję — biorę gole z obu stron.
Po rozbiciu w poprzedniej kolejce, defensywa Getafe musi teraz zagrać na sto procent. Rywal dostanie ciężką przeprawę – zespół z Coliseum rzadko pozwala sobie na dwa słabe mecze z rzędu, a statystyki po wysokich porażkach są dla nich łaskawe. Spodziewam się szczelnej obrony i trudnych minut dla atakujących.
Ostatnie wyniki obu drużyn i ich obecna forma wskazują, że remis jest tu jak najbardziej realny. Kurs 3.66 to przesada, ale skoro bukmacher tak wysoko wycenia podział punktów, to ja to wykorzystuję. Obie ekipy grają ostrożnie, żadna nie ma dominującej serii, a w takich meczach często pada właśnie remis.
Monaco – Getafe. Spotkanie dwóch drużyn o skrajnie różnych DNA. Gospodarze pod wodzą Hüttera to maszyna do pressingu i szybkich ataków pozycyjnych, gdzie kluczową rolę odgrywa rotacja w środku pola. Getafe Bordalasa? Klasyczny hiszpański betoniarz – niski blok, agresja w odbiorze i kontry oparte na długich piłkach do Mayoral. Problem dla Monaco pojawi się wtedy, gdy nie przełamią pierwszej linii pressingu rywala. Jeśli Hütter nie znajdzie sposobu na rozciągnięcie defensywy Goikoechei, mecz ugrzęźnie w półpolu. Stawiam na taktyczną szachownicę, ale z przewagą dla Monaco – ich zmienność w fazie ataku powinna przynieść bramkę do przerwy.
W historii tych bezpośrednich starć rzadko brakowało goli, a dzisiejsze zestawienie tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że defensywy nie będą miały łatwego wieczoru. Obie ekipy grają ostatnio w kratkę, ale ich atuty ofensywne regularnie znajdują sposób na rywali. W tego typu meczach, gdzie presja wyniku jest spora, a obrona nie stanowi mocnej strony żadnej ze stron, wymiana trafień jest niemal naturalną konsekwencją.
Nie spodziewam się, by którykolwiek z zespołów zaryzykował zamknięcie się na własnej połowie — to nie leży w ich stylu, a statystyki ostatnich spotkań tylko to potwierdzają. Wystarczy spojrzeć na ich ostatnie występy, by zobaczyć, że bramki padają w obie strony, a dziś ten scenariusz jest w mojej ocenie najbardziej prawdopodobny. Stawiam na obustronne trafienie i nie widzę powodu, by to się nie sprawdziło.
Monaco – Getafe. U Getafe ośmiu podstawowych zawodników jest kontuzjowanych, zdyskwalifikowanych lub niepewnych występu. Monaco ma pełen skład. Spodziewam się, że Getafe będzie miało problemy ze zdobyciem bramki, a Monaco wygra bez straty gola. Stawiam na zwycięstwo Monaco z handicapem (-1).
W meczu z takim rywalem goście mają sporo atutów, by nie przegrać. Forma wyjazdowa jest stabilna, a gospodarze nie zachwycają w ostatnich spotkaniach. Skłaniam się ku temu, że przyjezdni zdobędą przynajmniej punkt.
Chelsea w tym sezonie brakuje regularności w ataku, a ich mecze często kończą się niskim wynikiem. Leicester ma defensywę, która potrafi się zorganizować, więc spodziewam się raczej walki w środku pola niż festiwalu bramek. Obstawiam under 2.5 gola – to najbezpieczniejsza opcja przy takim zestawieniu.
Analiza kursów wskazuje na wyraźne niedoszacowanie gospodarzy w tym meczu. Linia bukmacherska nie odzwierciedla w pełni znaczenia domowego stadionu i terminarza – rywale grają w środku tygodnia ciężkie spotkanie, a my mieliśmy pełne przygotowanie. Wsparcie trybun w takich warunkach potrafi przesunąć szalę o 10-15% na korzyść faworyta. Dlatego obstawiam zwycięstwo drużyny z własnego podwórka.
Monaco wraca na właściwe tory. Po serii remisów przyszedł czas na przełamanie, a przeciwnik ma problemy w defensywie. Ofensywa gości jest w gazie, a kursy faworyzują rywala. Moim zdaniem to właśnie zespół z Księstwa ma lepsze momentum i w środku tygodnia pokaże charakter.
Wybór tego wariantu to kwestia doświadczenia i analizy. Historia bezpośrednich starć oraz klasa obu drużyn przemawiają za takim rozwiązaniem – nie ma tu miejsca na przypadkowość.
Gospodarze tego meczu powinni sięgnąć po trzy punkty. To logiczny wybór.
Monako notuje ostatnio sporo strat w defensywie. Sądzę, że i w tym meczu nie utrzymają czystego konta – rywal znajdzie sposób, by ich skarać.
Oba zespoły regularnie pakują bramki, a ich średnia w ostatnich meczach przekracza trzy trafienia na spotkanie. W dodatku obrona gospodarzy jest osłabiona brakiem kluczowego stopera, co goście mogą wykorzystać. Stawiam na over 2,5 gola – statystyki i absencje kadrowe przemawiają za otwartym meczem.
W tej konfrontacji spodziewam się bramek, ale nie spodziewam się ich przesadnej liczby. Obie e potrafią trafiać do siatki, ale ich defensywy nie są aż tak dziurawe, by doszło do festiwalu strzeleckiego. Kurs na mniej niż 4,5 gola wygląda solidnie i to właśnie na tę opcję stawiam.
Patrząc na aktualną formę gości, nie mam wątpliwości — to oni są faworytem. Gospodarze mają problem z utrzymaniem koncentracji przez pełne 90 minut, szczególnie w kluczowych momentach. Przyjezdni natomiast operują wysoką kulturą gry, potrafią dyktować tempo i przede wszystkim — wygrywają spotkania, w których jakościowo przewyższają rywala. Nie spodziewam się przypadku ani niespodzianki. Postawione na nich pieniądze są bezpieczne — to typ na konkret, a nie na szczęście.
Wszystko wskazuje na to, że w tym meczu bramek nie zabraknie. Obie drużyny mają rozpędzone ataki i regularnie znajdują sposób na rywali. Nie ma tu miejsca na defensywne szachy – gracze z przodu są w wysokiej formie i potrafią wykorzystać każdą lukę. Dlatego stawiam na over 2.5 gola, bo po prostu nie widzę scenariusza, w którym któraś ze stron nie trafi do siatki.
Cztery gole. Linia na over 3,5 przesuwa się w dół, ale statystyki ofensywy obu drużyn wskazują na wartość w tym zakładzie. W ostatnich meczach padało średnio 3,8 gola, a defensywy są dziś osłabione – to sprawia, że over 3,5 ma przewagę nad kursem.
Mecz, w którym faworyt notuje serię czystych kont tylko na papierze. W rzeczywistości jego defensywa przepuszcza średnio 1,8 gola na wyjeździe, a rywal ma w składzie dwóch napastników, którzy trafiali w trzech ostatnich kolejkach. Underdog nie ma nic do stracenia i gra u siebie, gdzie strzela w 80% spotkań. Obie strony mają więc realne argumenty, by się wpisać. Stawiam na wymianę ciosów – obie drużyny zdobędą bramkę.
Mecz Monaco to czysta formalność. Gospodarze są w znakomitej dyspozycji, a rywal nie ma argumentów, żeby zagrozić ich defensywie. Kurs na zwycięstwo Monaco jest zdecydowanie za wysoki jak na taką przewagę – to okazja, którą trzeba wykorzystać. Bez wahania biorę wygraną Monaco, bo na własnym stadionie po prostu miażdżą słabszych przeciwników.
Mecz dwóch zespołów, które stawiają przede wszystkim na solidność w tyłach – to zapowiedź zaciętego pojedynku, w którym bramek może być jak na lekarstwo. W ostatnich pięciu meczach obie ekipy straciły średnio mniej niż gola na mecz, a ich ataki nie należą do najskuteczniejszych.
Te statystyki nie pozostawiają złudzeń: defensywa dominuje nad ofensywą, a xG obu drużyn w ostatnich spotkaniach oscyluje wokół 0,8–1,0. Stawiam na niską liczbę goli i ewentualny remis – taki scenariusz wynika z czystej analizy formy, a nie z przypadku.
Półfinał Ligi Konferencji to starcie, które na papierze wygląda na jednostronne, ale w rzeczywistości niesie sporo znaków zapytania. Fiorentina, mimo że w Serie A nie zachwyca, w Europie potrafi grać skutecznie i pragmatycznie. Bruges z kolei opiera się na ofensywnym impetie i grze na własnym stadionie, co może być kluczowe. Belgowie nie są jednak tak poukładani w defensywie, by przez 90 minut powstrzymywać włoskie kombinacje pod bramką.
Stawiam na zwycięstwo Fiorentiny. Nie dlatego, że jestem ślepo przekonany o jej wyższości, ale dlatego, że w decydujących momentach sezonu to drużyna z Italii lepiej operuje w fazie pucharowej. Bruges może postawić się, ale ostatecznie zabraknie mu jakości w kluczowych sektorach boiska.
Mecz z Brestem to dla Monaco świetna okazja, by potwierdzić swoją dominację na własnym stadionie. W tym sezonie grają u siebie bardzo pewnie, a wsparcie trybun dodaje im skrzydeł w kluczowych momentach. Rywal nie ma argumentów, by zagrozić tak poukładanej defensywie i szybkim kontratakom gospodarzy.
Statystyki z ostatnich miesięcy mówią same za siebie – Monaco regularnie punktuje przed własną publicznością, a Brest ma problemy z utrzymaniem koncentracji w defensywie na wyjazdach. Wierzę, że monegascy wykorzystają swoją przewagę i sięgną po trzy punkty bez większych komplikacji.
Mecze towarzyskie często mają w sobie magię. Presja znika, a na boisku pojawia się luz i otwarta gra – idealny przepis na show. Dlatego oczekuję, że obie strony postawią na ofensywę, a efektem będzie wymiana ciosów i sporo bramek. To nie jest przypadek, a logiczna konsekwencja braku ryzyka i nastawienia na widowisko.
W tym pojedynku obie ekipy mają realne szanse na zdobycie bramki. Ich styl gry nastawiony na atak i słabsza gra w obronie sprawiają, że wymiana trafień jest naturalnym scenariuszem. Typuję tutaj „obie strzelą”.
Monaco – Getafe. U Getafe ośmiu podstawowych zawodników jest kontuzjowanych, zdyskwalifikowanych lub niepewnych występu. Monaco ma pełen skład. Spodziewam się, że Getafe będzie miało problemy ze zdobyciem bramki, a Monaco wygra bez straty gola. Stawiam na zwycięstwo Monaco z handicapem (-1).
Analiza kursów wskazuje na wyraźne niedoszacowanie gospodarzy w tym meczu. Linia bukmacherska nie odzwierciedla w pełni znaczenia domowego stadionu i terminarza – rywale grają w środku tygodnia ciężkie spotkanie, a my mieliśmy pełne przygotowanie. Wsparcie trybun w takich warunkach potrafi przesunąć szalę o 10-15% na korzyść faworyta. Dlatego obstawiam zwycięstwo drużyny z własnego podwórka.
Monaco wraca na właściwe tory. Po serii remisów przyszedł czas na przełamanie, a przeciwnik ma problemy w defensywie. Ofensywa gości jest w gazie, a kursy faworyzują rywala. Moim zdaniem to właśnie zespół z Księstwa ma lepsze momentum i w środku tygodnia pokaże charakter.
Gospodarze tego meczu powinni sięgnąć po trzy punkty. To logiczny wybór.
Mecz Monaco to czysta formalność. Gospodarze są w znakomitej dyspozycji, a rywal nie ma argumentów, żeby zagrozić ich defensywie. Kurs na zwycięstwo Monaco jest zdecydowanie za wysoki jak na taką przewagę – to okazja, którą trzeba wykorzystać. Bez wahania biorę wygraną Monaco, bo na własnym stadionie po prostu miażdżą słabszych przeciwników.
Mecz z Brestem to dla Monaco świetna okazja, by potwierdzić swoją dominację na własnym stadionie. W tym sezonie grają u siebie bardzo pewnie, a wsparcie trybun dodaje im skrzydeł w kluczowych momentach. Rywal nie ma argumentów, by zagrozić tak poukładanej defensywie i szybkim kontratakom gospodarzy.
Statystyki z ostatnich miesięcy mówią same za siebie – Monaco regularnie punktuje przed własną publicznością, a Brest ma problemy z utrzymaniem koncentracji w defensywie na wyjazdach. Wierzę, że monegascy wykorzystają swoją przewagę i sięgną po trzy punkty bez większych komplikacji.
Mecz z Getafe to przede wszystkim defensywny monolit. W okresie przygotowawczym stracili tylko jednego gola w czterech spotkaniach, a ich styl gry nie zachęca do seryjnego przebijania ich linii obrony. Dlatego obstawiam, że nie dadzą sobie strzelić bramki.
W meczu z takim rywalem goście mają sporo atutów, by nie przegrać. Forma wyjazdowa jest stabilna, a gospodarze nie zachwycają w ostatnich spotkaniach. Skłaniam się ku temu, że przyjezdni zdobędą przynajmniej punkt.
Wybór tego wariantu to kwestia doświadczenia i analizy. Historia bezpośrednich starć oraz klasa obu drużyn przemawiają za takim rozwiązaniem – nie ma tu miejsca na przypadkowość.
Patrząc na aktualną formę gości, nie mam wątpliwości — to oni są faworytem. Gospodarze mają problem z utrzymaniem koncentracji przez pełne 90 minut, szczególnie w kluczowych momentach. Przyjezdni natomiast operują wysoką kulturą gry, potrafią dyktować tempo i przede wszystkim — wygrywają spotkania, w których jakościowo przewyższają rywala. Nie spodziewam się przypadku ani niespodzianki. Postawione na nich pieniądze są bezpieczne — to typ na konkret, a nie na szczęście.
Półfinał Ligi Konferencji to starcie, które na papierze wygląda na jednostronne, ale w rzeczywistości niesie sporo znaków zapytania. Fiorentina, mimo że w Serie A nie zachwyca, w Europie potrafi grać skutecznie i pragmatycznie. Bruges z kolei opiera się na ofensywnym impetie i grze na własnym stadionie, co może być kluczowe. Belgowie nie są jednak tak poukładani w defensywie, by przez 90 minut powstrzymywać włoskie kombinacje pod bramką.
Stawiam na zwycięstwo Fiorentiny. Nie dlatego, że jestem ślepo przekonany o jej wyższości, ale dlatego, że w decydujących momentach sezonu to drużyna z Italii lepiej operuje w fazie pucharowej. Bruges może postawić się, ale ostatecznie zabraknie mu jakości w kluczowych sektorach boiska.
Monegascy to czysta loteria. Raz strzelanina z Niceą, raz totalna wpadka, raz remis z czterema golami. O balansie ani widu, ani słychu. Tenerife gra skutecznie, strzela regularnie i nic nie wskazuje, żeby miało zwolnić. W takim zestawieniu nie kombinuję — biorę gole z obu stron.
Monako notuje ostatnio sporo strat w defensywie. Sądzę, że i w tym meczu nie utrzymają czystego konta – rywal znajdzie sposób, by ich skarać.
Wszystko wskazuje na to, że w tym meczu bramek nie zabraknie. Obie drużyny mają rozpędzone ataki i regularnie znajdują sposób na rywali. Nie ma tu miejsca na defensywne szachy – gracze z przodu są w wysokiej formie i potrafią wykorzystać każdą lukę. Dlatego stawiam na over 2.5 gola, bo po prostu nie widzę scenariusza, w którym któraś ze stron nie trafi do siatki.
Cztery gole. Linia na over 3,5 przesuwa się w dół, ale statystyki ofensywy obu drużyn wskazują na wartość w tym zakładzie. W ostatnich meczach padało średnio 3,8 gola, a defensywy są dziś osłabione – to sprawia, że over 3,5 ma przewagę nad kursem.
Mecze towarzyskie często mają w sobie magię. Presja znika, a na boisku pojawia się luz i otwarta gra – idealny przepis na show. Dlatego oczekuję, że obie strony postawią na ofensywę, a efektem będzie wymiana ciosów i sporo bramek. To nie jest przypadek, a logiczna konsekwencja braku ryzyka i nastawienia na widowisko.
Po rozbiciu w poprzedniej kolejce, defensywa Getafe musi teraz zagrać na sto procent. Rywal dostanie ciężką przeprawę – zespół z Coliseum rzadko pozwala sobie na dwa słabe mecze z rzędu, a statystyki po wysokich porażkach są dla nich łaskawe. Spodziewam się szczelnej obrony i trudnych minut dla atakujących.
Ostatnie wyniki obu drużyn i ich obecna forma wskazują, że remis jest tu jak najbardziej realny. Kurs 3.66 to przesada, ale skoro bukmacher tak wysoko wycenia podział punktów, to ja to wykorzystuję. Obie ekipy grają ostrożnie, żadna nie ma dominującej serii, a w takich meczach często pada właśnie remis.
W tej konfrontacji spodziewam się bramek, ale nie spodziewam się ich przesadnej liczby. Obie e potrafią trafiać do siatki, ale ich defensywy nie są aż tak dziurawe, by doszło do festiwalu strzeleckiego. Kurs na mniej niż 4,5 gola wygląda solidnie i to właśnie na tę opcję stawiam.
Mecz dwóch zespołów, które stawiają przede wszystkim na solidność w tyłach – to zapowiedź zaciętego pojedynku, w którym bramek może być jak na lekarstwo. W ostatnich pięciu meczach obie ekipy straciły średnio mniej niż gola na mecz, a ich ataki nie należą do najskuteczniejszych.
Te statystyki nie pozostawiają złudzeń: defensywa dominuje nad ofensywą, a xG obu drużyn w ostatnich spotkaniach oscyluje wokół 0,8–1,0. Stawiam na niską liczbę goli i ewentualny remis – taki scenariusz wynika z czystej analizy formy, a nie z przypadku.
Monaco – Getafe. Spotkanie dwóch drużyn o skrajnie różnych DNA. Gospodarze pod wodzą Hüttera to maszyna do pressingu i szybkich ataków pozycyjnych, gdzie kluczową rolę odgrywa rotacja w środku pola. Getafe Bordalasa? Klasyczny hiszpański betoniarz – niski blok, agresja w odbiorze i kontry oparte na długich piłkach do Mayoral. Problem dla Monaco pojawi się wtedy, gdy nie przełamią pierwszej linii pressingu rywala. Jeśli Hütter nie znajdzie sposobu na rozciągnięcie defensywy Goikoechei, mecz ugrzęźnie w półpolu. Stawiam na taktyczną szachownicę, ale z przewagą dla Monaco – ich zmienność w fazie ataku powinna przynieść bramkę do przerwy.
W historii tych bezpośrednich starć rzadko brakowało goli, a dzisiejsze zestawienie tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że defensywy nie będą miały łatwego wieczoru. Obie ekipy grają ostatnio w kratkę, ale ich atuty ofensywne regularnie znajdują sposób na rywali. W tego typu meczach, gdzie presja wyniku jest spora, a obrona nie stanowi mocnej strony żadnej ze stron, wymiana trafień jest niemal naturalną konsekwencją.
Nie spodziewam się, by którykolwiek z zespołów zaryzykował zamknięcie się na własnej połowie — to nie leży w ich stylu, a statystyki ostatnich spotkań tylko to potwierdzają. Wystarczy spojrzeć na ich ostatnie występy, by zobaczyć, że bramki padają w obie strony, a dziś ten scenariusz jest w mojej ocenie najbardziej prawdopodobny. Stawiam na obustronne trafienie i nie widzę powodu, by to się nie sprawdziło.
Chelsea w tym sezonie brakuje regularności w ataku, a ich mecze często kończą się niskim wynikiem. Leicester ma defensywę, która potrafi się zorganizować, więc spodziewam się raczej walki w środku pola niż festiwalu bramek. Obstawiam under 2.5 gola – to najbezpieczniejsza opcja przy takim zestawieniu.
Oba zespoły regularnie pakują bramki, a ich średnia w ostatnich meczach przekracza trzy trafienia na spotkanie. W dodatku obrona gospodarzy jest osłabiona brakiem kluczowego stopera, co goście mogą wykorzystać. Stawiam na over 2,5 gola – statystyki i absencje kadrowe przemawiają za otwartym meczem.
Mecz, w którym faworyt notuje serię czystych kont tylko na papierze. W rzeczywistości jego defensywa przepuszcza średnio 1,8 gola na wyjeździe, a rywal ma w składzie dwóch napastników, którzy trafiali w trzech ostatnich kolejkach. Underdog nie ma nic do stracenia i gra u siebie, gdzie strzela w 80% spotkań. Obie strony mają więc realne argumenty, by się wpisać. Stawiam na wymianę ciosów – obie drużyny zdobędą bramkę.
W tym pojedynku obie ekipy mają realne szanse na zdobycie bramki. Ich styl gry nastawiony na atak i słabsza gra w obronie sprawiają, że wymiana trafień jest naturalnym scenariuszem. Typuję tutaj „obie strzelą”.
Mecz towarzyski odbędzie się 6 sierpnia 2026 roku o godzinie 20:00.
Głównym zakładem jest, że Getafe nie przegra (kurs 1.95). Dodatkowo polecany jest zakład 'obie strzelą – tak' (kurs 1.83).
Z powodu kontuzji nie zagrają Minamino i Salisu, a Denis Zakaria odpoczywa. Ponadto Ansu Fati nie bierze udziału w meczach, a Mattis Ablin dopiero dołączył do zespołu.
Według dostępnych informacji Getafe nie ma żadnych kontuzji ani pauz. Wszyscy najlepsi są do dyspozycji, a trener planuje wystawić bardziej doświadczony skład.
Monaco w letnich sparingach wygrało ze Saint-Priest (5:2), przegrało ze Sportingiem (0:2) i zremisowało z Cercle Brugge (2:2). Getafe wygrało z Reading (1:0) i Tenerife (2:1), zremisowało z Valladolidem (0:0) oraz przegrało z Atlético (1:4).